Nowe zasady na L4:

czynności incydentalne

Więcej zdrowego rozsądku, ale i skuteczniejsze kontrole

Od 13 kwietnia 2026 r. miliony pracowników w Polsce objęły nowe przepisy dotyczące zwolnień lekarskich. Najważniejszą zmianą, na którą wszyscy czekali, jest wprowadzenie do prawa tzw. czynności incydentalnych. W praktyce oznacza to koniec absurdalnych kar za wyjście do apteki, po podstawowe zakupy spożywcze czy krótki spacer zalecony przez lekarza. Ustawodawca wprost zapisał, że zwykłe czynności dnia codziennego, o ile są wymuszone istotnymi okolicznościami, nie mogą być powodem odebrania zasiłku. Skończyła się zatem era strachu przed kontrolerem pukającym do drzwi w momencie, gdy chory wyszedł po bułki.

Należy jednak pamiętać, że nienaruszalna pozostaje zasada: albo chorujesz, albo pracujesz. Jeśli w czasie L4 wykonujesz jakąkolwiek pracę zarobkową (niezależnie od tego, czy to umowa o pracę, zlecenie, czy praca „na czarno”), natychmiast tracisz prawo do zasiłku za cały okres zwolnienia. Co istotne, prawo doprecyzowało pojęcie „aktywności niezgodnej z celem zwolnienia”. Oznacza to, że ZUS może odebrać Ci pieniądze nie tylko za pracę, ale za każde działanie, które utrudnia leczenie lub wydłuża powrót do zdrowia – na przykład remont mieszkania czy wyjazd rekreacyjny podczas zwolnienia na kręgosłup. Ważne ostrzeżenie: polecenie służbowe od szefa, by „tylko coś sprawdzić w systemie”, nie jest uznawane za czynność wyjątkową i może kosztować Cię utratę świadczenia.

Jednocześnie ZUS i pracodawcy zyskali nowe, potężne narzędzia. Od teraz kontrolerzy mają oficjalne prawo do legitymowania osoby kontrolowanej, wstępu do miejsca przebywania chorego oraz żądania wyjaśnień nie tylko od pracownika, ale także od jego lekarza. Ma to ukrócić proceder „lewych” zwolnień. Zmiany dotknęły też samej machiny urzędniczej – aby przyspieszyć wydawanie decyzji, np. o rehabilitacji, orzeczenia mogą teraz wydawać nie tylko lekarze, ale także wyspecjalizowani fizjoterapeuci i pielęgniarki. Dzięki temu czas oczekiwania na komisję ma się znacząco skrócić. Podsumowując: system stał się bardziej ludzki dla uczciwie chorujących, ale jednocześnie znacznie groźniejszy dla tych, którzy traktują L4 jako dodatkowy, płatny urlop.

Foto: Bermix Studio/Unsplash

Więcej z czytelni